***
Wodziłam na pokuszenie
myśli -
odpychałam
ciała.
Poznałam człowieka -
Jego umysł
szeroki
w zawężonym
spojrzeniu
mnie zmierzył;
świat przeliczalny
w próbie
przekroczył
o myślenie
kobiece.
Kładąc dłoń
na me ciało
gorące
ciepło oddaje,
pochyla emocje...
Nieświadomość
w rozkosz
zamienia -
nie paląc
ze wstydu,
chociaż ciało
w ciała
pragnienie obraca...
Idealne koło
Iluzja w którą wierzę -
ta inna kreacja milczenia
przerażająca wizerunkiem wyboru
wskazującym czas ucieczki.
Spod wizji mojej myśli -
niezrozumienia presja
i spojrzeń poddanie...;
Pod rzeką złudzeń
dźwięk sensu niewielki
słodkości snu o tobie...
Roczna pora dnia
Jesienią wybraną
liczę liście,
które opadły,
oddając oddech
ostatni -
śmiertelny.
Tak żal mi
ich chwil
szumem natchnionych,
budzących do życia...,
gdy teraz
leżą na ziemi
chodników -
zbyt szerokich
jak na mnie
samą.
Szept nocy
Nieśmiertelność obróciłam
w rzecz najczystszą,
którą jeszcze
zdążyłam odprowadzić wzrokiem. -
Niczym posąg w moim sercu stoisz -
niesztuczny dla realności.
Jeszcze wdycham ciebie,
dopóki nie odejdziesz...
i wątpię w bezgwiezdność nieba
patrząc na twoje uśmiechy
z tak wielkim pożądaniem...
upiększając je bezlitośnie...(!)...
Samotnicy
Uciszyłam rydwany smutku...
Dźwięk naszych dni,
jak gdyby przesnuty miłością,
trwał w pół mroku,
gdy księżyc
odbił mnie i ciebie
na płycie światła
zaklętej w proch pustyni...