Bardzo prywatna podróż
Przyjechaliśmy o świcie
do kraju ludzi
o pięknych twarzach
ich język nie kaleczył nam uszu
ziemia była jako obiecano:
ciepła i sucha
raniły mnie tylko muszle
koronkowe
o różowych brzuchach
wieczory były chłodne
wiało od morza
i trzymałeś mnie za rękę
żebym nie odfrunęła
w dzień chodziłam po owoce i wodę
wraz z innymi kobietami
a potem prałyśmy męskie koszule
bo tak trzeba
a gdy jedliśmy rybę
w małej restauracji
wyobrażałam sobie
że moim jedynym zajęciem
jest czekanie
aż wrócisz z połowu
i wyciągniesz sieci
Spisek
Połóż się, odpocznij-
powiedziała królowa do króla
podając mu puchar z trucizną
wypił i pocałował ją na dobrą noc
jutro naród nie będzie miał króla
odejdzie władca dobry i szlachetny
uwielbiany przez poddanych
stało się
cisza wypełniła zamek
i królowa skurczyła się w sobie
darła szaty wijąc się na podłodze
drapiąc twarz paznokciami
tamta zrobi jutro to samo
może nawet zabije się z rozpaczy
utopi
powiesi
przebije nożem
znieruchomieje to młode ciało
zsinieją usta
zastygną muszle uszu
wytarła łzy
umarł król, ale żyła królowa
***
dnia siódmego usiadł
Adam obok Ewy
i chciał jej o wszystkim opowiadać
i chciał jej wszystko pokazać
ale miał tylko słowa do rozmowy
a te nie wystarczały
i tylko dotyk do czułości
a tego też było za mało
zamilkł zasmucony
i wielkie milczenie
wypełniło dolinę
a była w nim puszystość
cynamonowego kota
i cisza śniegu
był zapach lasu i słońca
był czas przyszły
było teraz
a czasu przeszłego nie było
dlatego, że go jeszcze nie było
i stali zachwyceni
przez chwile równi Bogu
a potem nadszedł dzień ósmy
***
pada
dom nabrał wody w usta
i milczy głuchym tykaniem zegarów
cisza w kątach
i koty na parapetach
dziadek pyta o Bartka
marzną mi ręce wieczorem
i długo nie mogę ich rozgrzać
nie czytam
bo to wymaga czułości palców
gdy przewracają kartki
nasze czarne jak kruki suknie
ścięłam długie włosy
i powoli
powoli
uczę się niepamietania