Strona główna

* Konkurs Literacki *

Statut

Działalność

Członkowie

Utwory:

Urszula Baczyńska-Śleziak
Ryszard Będkowski
Joanna Brychcy
Robert Forreiter
Paulina Goliszewska
Karolina Kasperek
Ewa Bożena Kwiecień
Janina Laskowska-Mróz
Tomasz Lippoman
Agnieszka Mazur
Berenika Michnik
Urszula Stępień
Michał Stolarczyk
Katarzyna Szeja
Marta Szuba
Elżbieta Tomaś
Karolina Tórz
>>> Anna Wojciechowska
Julia Zadrożna
Dariusz Zejc
Hanna Zielińska
Edyta Żyrek

Biblioteka

Na WeSoŁo :)

Linki

Współpraca

Mapa strony

Kontakt

osób odwiedziło
nas od 1.06.2004




UTWORY ANNY WOJCIECHOWSKIEJ





Anna Wojciechowska

Bardzo prywatna podróż

Przyjechaliśmy o świcie
do kraju ludzi
o pięknych twarzach
ich język nie kaleczył nam uszu
ziemia była jako obiecano:
ciepła i sucha

raniły mnie tylko muszle
koronkowe
o różowych brzuchach

wieczory były chłodne
wiało od morza
i trzymałeś mnie za rękę
żebym nie odfrunęła

w dzień chodziłam po owoce i wodę
wraz z innymi kobietami
a potem prałyśmy męskie koszule
bo tak trzeba

a gdy jedliśmy rybę
w małej restauracji
wyobrażałam sobie
że moim jedynym zajęciem
jest czekanie
aż wrócisz z połowu
i wyciągniesz sieci

w górę


Anna Wojciechowska

Spisek

Połóż się, odpocznij-
powiedziała królowa do króla
podając mu puchar z trucizną

wypił i pocałował ją na dobrą noc

jutro naród nie będzie miał króla
odejdzie władca dobry i szlachetny
uwielbiany przez poddanych

stało się
cisza wypełniła zamek
i królowa skurczyła się w sobie
darła szaty wijąc się na podłodze
drapiąc twarz paznokciami

tamta zrobi jutro to samo
może nawet zabije się z rozpaczy
utopi
powiesi
przebije nożem
znieruchomieje to młode ciało
zsinieją usta
zastygną muszle uszu

wytarła łzy

umarł król, ale żyła królowa

w górę


Anna Wojciechowska

***

dnia siódmego usiadł
Adam obok Ewy
i chciał jej o wszystkim opowiadać
i chciał jej wszystko pokazać
ale miał tylko słowa do rozmowy
a te nie wystarczały
i tylko dotyk do czułości
a tego też było za mało

zamilkł zasmucony

i wielkie milczenie
wypełniło dolinę

a była w nim puszystość
cynamonowego kota
i cisza śniegu
był zapach lasu i słońca
był czas przyszły
było teraz
a czasu przeszłego nie było
dlatego, że go jeszcze nie było

i stali zachwyceni
przez chwile równi Bogu

a potem nadszedł dzień ósmy

w górę


Anna Wojciechowska

***

pada
dom nabrał wody w usta
i milczy głuchym tykaniem zegarów
cisza w kątach
i koty na parapetach
dziadek pyta o Bartka
marzną mi ręce wieczorem
i długo nie mogę ich rozgrzać
nie czytam
bo to wymaga czułości palców
gdy przewracają kartki
nasze czarne jak kruki suknie
ścięłam długie włosy
i powoli
powoli
uczę się niepamietania

w górę