Strona główna

* Konkurs Literacki *

Działalność

Kontakt



15 marca 2008 odbyło się zebranie założycielskie Stowarzyszenia Inicjatyw Kulturalno-Literackich "METASFORA", zrzeszającego m.in. dotychczasowych członków Ogólnopolskiego Klubu Literackiego "Na Oklep". Osoby zainteresowane naszą działalnością w ramach Stowarzyszenia zapraszamy na stronę: WWW.METASFORA.PL






29 września 2007 - ZLOTNISKO 2007,
czyli pogoda dla poetów...

Impreza rozpoczęła się o godzinie 15.00 w filii Miejskiego Domu Kultury "Południe" w Katowicach-Zarzeczu i przyciągnęła prawie czterdziestu uczestników. Podczas pierwszego spotkania autorskiego Radosław Wiśniewski i Ryszard Chłopek nie tylko zaprezentowali swoje utwory, ale także opowiedzieli o dotychczasowych doświadczeniach i planach wydawniczych magazynu RED., a przy okazji sprzedali kilka czy nawet kilkanaście kilogramów tego czasopisma.
Po przerwie kulinarno-towarzyskiej swoimi wierszami i wieloma refleksjami dotyczącymi procesu tworzenia podzielili się Ryszard Będkowski i Lesław Nowara. O ile pierwsze spotkanie przypominało koleżeńską wymianę piłek na korcie tenisowym, o tyle druga część imprezy była jak filozoficzny pojedynek szachowy. Wywiązała się dyskusja m.in. o pisaniu schematycznym, powielaniu samego siebie w kolejnych utworach i odcinaniu się od wcześniejszych publikacji.
Po 18.00 rozpoczął się Turniej Jednego Wiersza o Podkowę Pegaza, w którym wzięło udział siedemnaście osób. Jury w składzie: Julia Zadrożna (przewodnicząca), Bolesław Jankowiak, Ryszard Będkowski i Radosław Wiśniewski, postanowiło nagrodzić Natalię Zalesińską oraz Dawida Koteję, a nagrodę publiczności zdobył Adam Grzelec. Laureaci zostali uhonorowani nagrodami pieniężnymi (po 100 zł) i rzeczowymi oraz pamiątkowymi dyplomami. Nagrody rzeczowe i dyplomy otrzymali również wyróżnieni w Turnieju - Łukasz Gamrot i Przemysław Witkowski.
Po ogłoszeniu werdyktu uczestnicy zlotu jeszcze długo dyskutowali przy ognisku... W którymś momencie ta nieoficjalna część imprezy została zdominowana przez naszych najmłodszych poetów. Stąd też wychowawczo-proustowskie zakończenie relacji: To nie dzieci, lecz poetów edukuje się biciem po twarzy...

przeczytaj nagrodzone utwory >>>

zobacz zdjęcia ze ZLOTNISKA >>>
w górę


12 maja 2007 - rozstrzygnięcie IX edycji konkursu,
czyli literatura miłosna z tortem w tle...

Tym razem prawie wszystko wyglądało inaczej. Zaczęliśmy wcześniej - przed tradycyjnym południem, część artystyczna (teatralno-taneczna) nie była przerywnikiem - tylko preludium, a potem zorganizowaliśmy mini-turniej jednego utworu dla publiczności (wygrała Marianna Klara Fiett). Jedynie kulminacyjny punkt spotkania przebiegał zwyczajowym, oficjalnym torem. Wśród tegorocznych laureatów, uhonorowanych nagrodami pieniężnymi i rzeczowymi, znaleźli się:
  • w kategorii poezja: Monika Mazur (I nagroda), Anna Goździewska (II nagroda), Bartosz Konstrat (III nagroda), Małgorzata Chaładus, Jerzy Fryckowski, Ela Galoch i Przemysław Owczarek (wyróżnienia),
  • w kategorii proza: Agnieszka Kornacka (I nagroda), Anna Piliszewska (II nagroda), Beata Matuszewska (III nagroda),
  • w kategorii list: Olga Fliszewska i Ewa Kruchowska (wyróżnienia),
  • w kategorii haiku: Stefan Kudełko (wyróźnienie).
Po ogłoszeniu werdyktu zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia, przyjęliśmy kilka nowych osób do naszego Klubu, podziękowaliśmy za kilka nowych książek, które trafiły do naszej biblioteki i pożegnaliśmy parę osób, spieszących się w różne strony Polski. A potem, kiedy przyjechał tort urodzinowy (najbardziej spóźniony uczestnik dzisiejszego spotkania), wzięliśmy głęboki oddech i zaśpiewaliśmy Berenice: STO LAAAT! (a może brzmiało to tak: Łubudubu, łubudubu, niech żyje nam Wiceprezes naszego Klubu? :). Oprócz konkursowiczów i Klubowiczów w świętowaniu również uczestniczyli, tort jedli i herbatę pili: dyrektor MDK, Edward Szopa i Lesław Nowara. I zrobiło się bardzo rodzinnie...

zobacz zdjęcia ze spotkania >>>

w górę


21 kwietnia 2007 - walne zebranie członków Klubu,
czyli gdzie poetów sześć, tam każdy miał co jeść...

Kto wie, czy nie było to najbardziej rewolucyjne z naszych dotychczasowych spotkań? Zebranie zaczęło się jak zwykle - spokojnie, radośnie i ze słońcem za szybą piotrowickiego Domu Kultury. Wymieniliśmy się naszymi najświeższymi doświadczeniami i obserwacjami, Ryszard Będkowski obdarował przybyłych tomikiem Gorzkie Jezioro (kto nie dotarł, niech sam spróbuje sił w konkursie im. Bierezina...), Zarząd przedstawił krótkie sprawozdanie z działalności w minionym roku, znowu nikt nie postulował zmian w jego składzie... I wydawało się, że oprócz zaplanowania najbliższych imprez nic nam nie pozostało do przegadania. Ale dosłownie i w przenośni - między wierszami - zaczęła się wreszcie rodzić nowa wizja naszego funkcjonowania - radykalnej transformacji Konkursu (oczywiście dopiero po jubileuszowej X edycji) ma towarzyszyć przekształcenie Klubu w Stowarzyszenie. Tak więc nie tylko Zarząd ma nadzieję, że na przyszłorocznym Walnym Zebraniu będziemy mieli zarówno co podsumowywać, jak i co zaczynać.

w górę


17 lutego 2007 - prawie-że-walentynkowe spotkanie Klubu,
bo miłość do literatury (i tradycji) zobowiązuje

Ze względu na to, że w tym roku rozstrzygnięcie IX edycji konkursu przypada w maju, nasze spotkanie nie miało charakteru ogólnopolskiego, tylko kameralny. Czytaliśmy, wychwalaliśmy i krytykowaliśmy utwory znanych i jeszcze nieznanych. Cieszyliśmy się obecnością Edwarda Szopy i jego "Chińskiej róży", gorącą herbatką i rozmowami prowadzonymi na naszym ukochanym i na szczęście nasłonecznionym dziś balkonie.

w górę


9 grudnia 2006 - przedświąteczne spotkanie Klubu

Świąteczne porządki w papierach, papierkach, papiórach, papiórzyskach, piórach wiecznych i gęsich piórzyskach... Wietrzenie stęchłych puent, cięcie i sklejanie łańcuchów na choinkę z przydługich utworów...

w górę


18 listopada 2006 - jesienne spotkanie Klubu,
czyli przerwa wakacyjna była mocno wydłużona

Trochę planów i podsumowań... Trochę literatury... Trochę ciekawych ludzi... Trochę jesieni... Trochę niezinterpretowanych wróżb dla naszego Klubu, w końcu Andrzejki tuż, tuż...

w górę


10-11 czerwca 2006 - ZLOTNISKO 2006,
czyli ogólnopolski zlot i odlot literacki

Dzień pierwszy. Sobota, 10 czerwca 2006.
Na początku był LAS. Ale zanim LAS wyrósł na Śląsku (w mundialowym składzie podstawowym: Radek "Wiśnia" Wiśniewski, Lena "Jodła" Jedlicka i Szymon "Grusza" Goriaczko), zajęliśmy się rozciągniętymi w czasie i przestrzeni rytuałami wstępnymi. Ogrodnicy, ściągnięci z każdej niemal szerokości geograficznej Polski, przygotowali nasłonecznione miejsce na piotrowickim balkonie, zestaw doniczek-popielniczek oraz herbaciano-kawowy deszcz. LAS zakorzenił się na drugim piętrze, rozgałęził na fotelach i rozszumiał o różnych projektach - przede wszystkim o polsko-niemieckich warsztatach translatorskich i innych formach Literackiej Akcji Sąsiedzkiej.
Po LAS-ku popłynął żurek integracyjny, a Tomek Pułka czytał "Donga o świecącym nosie", czyli zrobiło się swojsko i domowo. Napięcie zaczęło rosnąć po rozpoczęciu happeningu "Czekając na Karola".

Karol Maliszewski uwiódł nas swoimi utworami, zarówno tymi znanymi, jak i premierowymi, prozą i poezją. Potem wywiązała się gorąca dyskusja o trendach w polskiej literaturze, szokowaniu odbiorców, granicach dobrego smaku, kanalizacji prozy i niezależności poezji. Pojawiły się elementy czarnego humoru, jak na przykład pomysł na serial "Mydło ziemi czarnej", traktujący o homoseksualizmie wśród górników zwalnianych ze śląskich kopalń (odcinek pierwszy: Jak mydło spadło Francikowi...). Znacznie bardziej gorzkie były refleksje na temat pedofilii wkradającej się do tekstów uznawanych gdzieniegdzie za literackie. Przemoc jest tam, gdzie nie ma sensu - powiedział nasz gość.

Punktualnie o 18.00 rozpoczął się Turniej Jednego Wiersza o Podkowę Pegaza. Jury obradowało w składzie: Karol Maliszewski (przewodniczący), Edward Szopa, Bolesław Jankowiak, Radosław Wiśniewski, Ryszard Będkowski i Julia Zadrożna. Piętro wyżej wszyscy poza jurorami bawili się na koncercie Nienerwowo
(kliknij, żeby wejść na stronę zespołu). Werdykt został ogłoszony w przerwie koncertu - zwyciężyli Ania Goździewska z Łodzi oraz Tomasz Pułka z Krakowa (otrzymali po 125 złotych oraz pamiątkowe dyplomy), wyróżnieni zostali również: Łukasz Gamrot, Michał Kobyliński oraz Dawid Koteja. Po zakończeniu części oficjalnej zdobyliśmy krzesła i talerze w Złotym Ośle. Stamtąd było już blisko do Gugalandra i do księżyca. Noc skończyła się dla nas o różnych porach i w różnych miejscach. Niektórym udało się wrócić na piotrowicki balkon.

Dzień drugi. Niedziela, 11 czerwca 2006.
Literacka Szkoła Przetrwania, czyli dobijanie niedobitków wczorajszej imprezy poprzez szukanie inspiracji literackich w terenie. Zlotnisko wylądowało na lotnisku, a konkretnie na piwie obok lotniska. Potem konie, tory kolejowe, panie przydrożne, bar u Jasia i kilkugodzinne przedzieranie się przez zarośniętą trasę Muchowiec-Murcki. Znaleźliśmy może nie tyle natchnienie, co właściwe miejsce - festyn z pachnącymi kiełbaskami z grila i śląskimi przyśpiewkami.

przeczytaj wyróżnione utwory >>>

zobacz zdjęcia ze ZLOTNISKA >>>

w górę


1 kwietnia 2006 - walne zebranie członków Klubu

Informacja o zebraniu 1 kwietnia nie była żartem primaaprilisowym jak niektórzy (czyli nieobecni) mogli pomyśleć. Ci poważniejsi od 14.00 do 16.00 zrobili kilkanaście rundek między "stołem obrad" a naszym ulubionym piotrowickim balkonem - na zmianę planując czerwcowy zlot i kontemplując ciepło i światło wiosennego słońca. A na zakończenie niezamierzona gra terenowa - podchody w poszukiwaniu straconej sprzątaczki...

w górę

11 lutego 2006 roku - podsumowanie VIII edycji konkursu "Miłość niejedno ma imię",
czyli przez tomik do serca, a przez warsztaty do tomiku

Spotkanie tradycyjnie już towarzyszące rozstrzygnięciu kolejnej edycji konkursu "Miłość niejedno ma imię" odbyło się w Miejskim Domu Kultury "Południe" w Katowicach Murckach. Wszyscy zgromadzeni byli długo utrzymywani w niepewności - najpierw przez kwadrans akademicki, a potem przez dyrektora MDK "Południe", pana Bogdana Kallusa, przewodniczącą Klubu "Na Oklep", snującą refleksje i miłosne i formalne, i wreszcie, przez opiekuna konkursu, pana Bolesława Jankowiaka. Rozładowanie napięcia przyniósł werdykt, chociaż fakt, iż po raz pierwszy organizatorzy przyznali nagrody pieniężne, ponownie zelektryzował najlepszych. I tak laureatami zostali: Anna Chomczyk z Białegostoku (II miejsce - nagroda pieniężna 700 zł), Monika Mazur z Radomia oraz Jerzy Fryckowski z Dębnicy Kaszubskiej (III miejsce ex aequo - nagroda pieniężna 450 zł). Wyróżniono również Ewę Bożenę Kwiecień z Będzina i Edytę Żyrek z Żywca (nagroda pieniężna 250 zł).
Po ogłoszeniu wyników laureaci i wyróżnieni przeczytali kilka swoich utworów, a potem głos zabrał nasz gość - Edward Szopa. Usłyszeliśmy fascynujące opowieści inspirujące twórczość naszego gościa oraz pokaźną garść aforyzmów z tomu Z(a)myślenia. Po wystąpieniu pana Edwarda Szopy, na zakończenie oficjalnej części spotkania, wywiązała się krótka dyskusja.
Przerywnik artystyczny w wykonaniu zespołu breakdance oraz lirycznego duetu ze Szkoły Policji rozbudził apetyty uczestników spotkania zaspokojone gorącym bigosem. A na zakończenie, warsztaty literackie w kameralnym gronie. Dziś przede wszystkim skracanie długich, czyli czasem za długich tekstów i transformacja poezji w prozę. Późnym popołudniem twórcy zniknęli w zimowej scenerii...

zobacz zdjęcia ze spotkania >>>

w górę

9 grudnia 2005 roku - krótka przerwa w hiszpańskim życiorysie Dariusza Zejca

Kolejny wieczorek podsycający kulturalny niedosyt. W głowie szumiały czerwone wino i białe wiersze, a potem białe wino i czerwone, wytrawne wiersze. Wiersze jak medytacje, refleksje nad chwilą, chwilami. Ulotne. Uleciały. Jak żurawie.

w górę

12 listopada 2005 roku - jedno z tych spotkań, na których warto być

Jesienne słońce. Wiersze spadające z drzew na balkon MDK "Południe". Gorąca herbata. Gorące dyskusje nad najnowszym tomikiem "RAJ/JAR" duetu Pado - Wiśniewski. Gorąco po poezji Ratonia. I rozgorączkowane marzenia o wielkim zjeździe, slalomie albo po prostu spędzie literatów z różnych stron Polski. Już pod wiosennym słońcem.

w górę

24 września 2005 roku - III Warsztaty Literackie,
czyli kulturalna alternatywa dla koncertu Stinga w ciszy przedwyborczej

III Warsztaty Literackie, ze względu na wybory parlamentarne skrócone w tym roku do dnia jednego, ale za to bardzo słonecznego, rozpoczęły się po godzinie 12.00 w MDK "Południe" w Katowicach-Piotrowicach. Naszym głównym gościem był Maciej Mikos z Katowic i jego poezja inspirowana Miastem i Miłością. Wysłuchaliśmy kilku wierszy z tomiku "Inkantacja", podyskutowaliśmy o procesie tworzenia, częstym zaszufladkowaniu (młodych) twórców, pokorze, muzyce, architekturze itp. Na na koniec zapytaliśmy o rady młodego poety dla innych młodych poetów:
  1. to forma, a nie treść, powinna unosić ciężar całego utworu,
  2. nigdy nie powinno się nazywać uczuć (utwór powinien kryć jakąś tajemnicę),
  3. nigdy nie powinno się pisać o emocjach pod wpływem tychże emocji,
  4. można pisać o emocjach pod wpływem zupełnie odmiennych emocji (np. o miłości w chwili gniewu),
  5. nigdy nie powinno się pisać słuchając muzyki.
Po 15.00, po krótkiej przerwie poświęconej na konsumpcję jesiennego słońca na balkonie i wizytę w pobliskim sklepie, powróciliśmy do dyskusji na wszelkie tematy życiowo-kulturalne i erudycyjnego ping ponga. Wreszcie głos zabrała i tomik swój do ręki wzięła Ewa Bożena Kwiecień, a my znów daliśmy się pochłonąć poezji. A potem znów dyskusje (tym razem o poezji lingwistycznej) i ubolewanie nad długimi stanami niepisania i krótkimi chwilami uniesień artystycznych - takich, jak chociażby nasze warsztaty. Po pożegnaniu rozjechaliśmy się, by odszukać dowody osobiste i spełnić w niedzielę obywatelski obowiązek jak puentę.

zobacz zdjęcia z warsztatów >>>
w górę

23 lipca 2005 roku - Plener Literacki,
czyli połączenie formy warsztatowej z obcowaniem z naturą

Mimo okresu wakacyjnego i obaw, że aura nie dopisze (w rzeczywistości dopisała, a gdyby nie dopisała, to byśmy ją wysłali na nasze warsztaty literackie :), trzon Klubu zjawił się w wyznaczonym miejscu zbiórki i na początek, około 10.00, podjął nieco sentymentalną podróż Yarisem literackim. Poszukiwania śladów kilku domostw, cywilizacji, którą tylko najstarsi Klubowicze pamiętają, zakończyły się zadumą nad ruiną Klubu Sportowego "Start" i niezliczonymi kępami pokrzyw - na pocieszenie przyjęliśmy końską dawkę tlenu, poobserwowaliśmy końskie zaloty i życzyliśmy sobie końskiego zdrowia.
Opuściwszy stadninę, własnonożnie opracowaliśmy trasę Mu-Mu (czyli Muchowiec - Murcki), którą zamierzamy przemierzyć z większą grupą literatów podczas następnego Pleneru, a także - specjalnie z okazji Pleneru - ustanowiliśmy Order Rzepa Wielkiego. Na zakończenie poszliśmy odpocząć do "Wiochy" koło lotniska, gdzie wesoło brykała młoda kózka, a jej prostokątne źrenice przywodziły na myśl odlot literacki. Podyskutowaliśmy o życiu, implikacjach zjawiska synestezji dla literatury i o kondycji prozy polskiej, bo jak to kiedyś stwierdził Jerzy Pilch: nie da się z czystym sumieniem powiedzieć, że Polacy opowiadają, że lubią i potrafią opowiadać. Polacy raczej gadają i lubią gadać. Tryumfuje rozlewność, brak konstrukcji i bezpuentowość.
Podsumowanie dnia jako puenta: koślawe korzenie, koczujące kobiety z kolegą, kognitywna konsternacja, konie, kozy, komentarze i koniec.

w górę

9 maja 2005 roku - otwarcie Forum na stronie Klubu,
czyli dzień zwycięstwa nad niezaspokojonymi potrzebami komunikacji

Pojawiła się kolejna apetyczna pozycja w naszym menu. Wszystkich odwiedzających stronę Klubu Na Oklep zachęcamy do spróbowania naszego najnowszego płodu rolnego (mimo że działalność kulturalna przypomina często przysłowiową orkę na ugorze, nasz sztab genetyków literackich nie zamierza się poddać w walce z takimi chorobami cywilizacyjnymi, jak wtórny analfabetyzm). Życzymy smacznego forum. Szef kuchni poleca.

[z uwagi na zalanie naszego forum niedwuznacznymi tekstami i reklamami,
może właśnie dlatego, że miłość niejedno ma imię, że na oklep i w ogóle,
forum zostało usunięte,a my prosimy o kontakt mailowy]

w górę

23 kwietnia 2005 roku - trzecie walne zebranie członków Klubu,
czyli magia liczb i odrobina zadumy nad przemijaniem

Tradycji stało się zadość. W południe w Miejskim Domu Kultury "Południe" w Katowicach-Piotrowicach "południce" z zarządu otwarły walne zebranie członków Klubu, przy czym członkowie nie stawili się walnie, tylko wyemigrowali na południe albo na inny południk. Kilka ważnych decyzji zapadło przy herbacie w sen nocy letniej. Obszerniejszej relacji ze spotkania jednak nie będzie, bo konsumpcji poddana została również Przybosiowa mądrość: Sztuka pisania jest sztuką skreślania. Uwzględniając wektor XXI wieku: Ctrl-A. Delete.

w górę

8 marca 2005 roku - wieczorek poetycki Dariusza Zejca,
czyli Dzień Kobiet w duchu tradycyjno-kulturalnym

Laurka z Piotrowic: światło i dźwięk - miłosne seksty popularnych utworów serwowane przez duet fletowo-fortepianowy, świece odbijające się na skupionych twarzach i wreszcie poezja, nadająca kształt i kierunek całemu spotkaniu. Żywioły okiełznane codziennością. Wersy przeżywane w wyobraźni słuchaczy. Plusk kanałów weneckich i aromat wspólnie spożywanych naleśników. Wino, kobiety i wieszcz...

w górę


Impreza rozpoczęła się kilka minut po godzinie jedenastej, kiedy słynny już Yaris podjechał pod Miejski Dom Kultury "Południe" w Katowicach-Murckach. Początek oficjalny, ale jak zwykle bardzo serdeczny - ciepłe słowa i gratulacje z ust dyrektora Kallusa i profesora Jankowiaka, pokonkursowe tomiki i dyplomy z rąk przedstawicieli Urzędu Miasta. Triumfatorami tegorocznej edycji okazali się Dariusz Zejc z Katowic, Bolesław Łucki z Kanady, Ela Galoch z Turku (poezja), a także Olga Fliszewska z Kutna, Michał Stolarczyk z Krakowa oraz Marta Bielińska z Luksemburga (proza).
Wielu pozytywnych wrażeń dostarczył zgromadzonym muzyczny przerywnik wykonany przez zespół tańca irlandzkiego Glendalough, a także (a może przede wszystkim) treściwy poczęstunek i treściwa część warsztatowa. Na przystawkę bogracz, a jako danie główne - młodzieńcze dylematy miłosne Radka Wiśniewskiego w sosie własnym pokrojone nożem i rozdrobnione widelcem, czyli kanibalizm zbiorowy, ale kulturalny. Uczestnicy starannie przeżuli tytułowe Pożegnanie wraz z emocjami mu towarzyszącymi i z niesmakiem wypluli banalne dopełniacze i dysonujący patos, zostawiając kilkanaście najsmaczniejszych słów polanych ckliwym leitmotivem. Z tych ochłapów powstało kilka różnych dań do zbiorowej konsumpcji, ponieważ ofiara literackiego kanibalizmu postanowiła się zemścić i zmusiła uczestników do przyrządzenia czegoś apetycznego w ciągu 20 minut. Jednak owoce indywidualnej pracy z rtęcią, lukrowaną śliną i pulsującą ośmiornicą w pajęczynie nie tylko nie zasługują na miano sushi, ale także ich receptura nie spełnia na razie wymagań unijnych i nie zostały dopuszczone do obrotu. Zresztą, niektóre produkty warsztatów można zobaczyć tutaj (uwaga! tylko dla osób o mocnych żołądkach!)
Objedzeni literaturą opuściliśmy MDK "Południe" i na deser wybraliśmy się do Gugalandra, gdzie podsumowaliśmy bilans kaloryczny dzisiejszej uczty kulturalnej: przybyło nam kilka nowych kilogramów zarówno do Biblioteki Klubowej (m.in. tomiki Dariusza Zejca i Ewy Bożeny Kwiecień), jak i do samego Klubu. Poczuliśmy w kościach, że nadchodzą tłuste lata literatury...

zobacz zdjęcia ze spotkania >>>

w górę

15 października 2004 roku - otwarcie Biblioteki Klubowej,
czyli "Poczytaj mi, mamo" dla młodych literatów

Klub uzbroił się w kolejne narzędzie realizacji celów statutowych oraz walki z wtórnym analfabetyzmem i zaściankową nieznajomością współczesnej literatury. Biblioteka powstała dzięki darom humanitarnych twórców i na dzień dzisiejszy w jej inwentarzu znajdują się m.in. tomiki Wiesława Ciecieręgi, Tony'ego Harrisona, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, Radosława Wiśniewskiego, Janusza Wójcika, Tomasza Zacharewicza, Bohdana Zadury oraz kilka czasopism.

w górę

25-26 września 2004 roku - II Warsztaty Literackie,
czyli natchniona powtórka z rozrywki

Dzień pierwszy. Sobota, 25 września 2004.
Zebraliśmy się pod Dworcem PKP w Katowicach i punktualnie o 11.00 nastąpił zmasowany atak na Yarisa Ryszarda - nieoceniony pojazd tegorocznych warsztatów. Po przejechaniu kilku kilometrów i zdobyciu I piętra piotrowickiej filii Miejskiego Domu Kultury "Południe", a także skonstatowaniu niemal stomatologicznych braków w szeregach uczestników imprezy, około 12.00 zaczęliśmy męczyć ze wzajemnością Łukasza Orbitowskiego (Jestem Picassem makabry, a większość bibliotekarek to elfy błotne...). Krakowski prozaik był moderatorem burzliwych dyskusji nad konstrukcją fabuły powieści kryminalnej, w której czytelnik mógłby znaleźć poplątane wątki komputerowe spowijające trup dziennikarza, śląską policję w walce z wyrafinowanym literacko zabójcą i oczywiście wyższy wymiar ideologiczny całej intrygi. Wyszła nam historia na tyle ciekawa, że mamy zamiar zmusić Michała, żeby zapisał to wiekopomne dzieło zgodnie z zaleceniami, czyli bez użycia zbyt wielu przymiotników, zaimków, pustych przebiegów i skurczu ręki.
Koło 16.00 nastąpiło interludium zapoczątkowane przez plecakowstąpienie Radka Wiśniewskiego. Fasolka po bretońsku i wariacje na temat: Wiśnie na Orbicie w tonacji a-moll oraz Orbitowanie z Wiśniówką z finałem na wieczór. Niestety, o godzinie 16.47 nasz niedoszły doktor z dziedziny teorii horrorów po czterogodzinnej walce z niedoświadczonymi twórcami i potencjalnym czytelnikiem porwał załogę Yarisa, sterroryzował pół Katowic i ruszył straszyć swoich sympatyków w okolice Warszawy.
Późniejsze popołudnie upłynęło pod znakiem rzeczywistych oparów pary parujących parówek i wirtualnych amerykańskich tostów kuszących polską inteligencję. Radek Wiśniewski (Nikt z przydomkiem Jurodiwyj okiełznał cyframi wszystkie demony) jako poetry-transformer i egzekutor plagi niechcianych dopełniaczy, ogonów, dłużyzn i nielegalnych ciężarów. Krawiectwo doskonałe pod względem formy i treści. Poezja nie umarła wraz z Czesławem Miłoszem.
O 20.00 wyruszyliśmy w trasę Yaris by night. Zatopiliśmy się w dymie i piwie ostatniej sali Belki, by podyskutować sobie m.in. z Wojtkiem Brzoską i Pawłem Lekszyckim, a następnie przeprowadzić warsztaty piłkarskie i ogólnoruchowe wynikające z sąsiedztwa automatu do piłkarzyków oraz szafy grającej. Po północy, jak stado kopciuszków, wsiedliśmy do wiernego Yarisa i w Dymie Kultury czy też Domu Spokojnej Kultury prowadziliśmy rozmowy o literaturze, miłości, życiu, zdrowiu, chorobach, owadach, fizyce i śmierci, póki sen nas nie rozdzielił.

Dzień drugi. Niedziela, 26 września 2004.
O 9.00 ze śpiworów zaczęli wypełzać literaci. Skończyli o 10.00, kiedy zjawiły się kanapki, herbata, kawa i prof. Jankowiak. Po zakończonej konsumpcji Radek Wiśniewski odważył się obnażyć w towarzystwie dam swoje młodzieńcze wiersze i zaczęliśmy wyciągać z jednego utworu pierścienie Saturna, anorektyczne jarzeniówki i inne demony. Przy okazji zrealizowaliśmy program warsztatów plastycznych, bo w poezji również trzeba umieć operować obrazem. Operacja się udała, ale personel MDK postanowił zwolnić wszystkich chirurgów-demiurgów i zamknąć placówkę. Po 14.00 i szeregu plecakozstąpień i Yarisowzruszeń podrzuciliśmy Berenikę jak kukułcze jajo na Ptasie Osiedle, a na Dworcu PKP przyznaliśmy Radkowi Wiśniewskiemu honorowe członkostwo naszego Klubu, otrzymując w zamian pół kilo plasterkowanej literatury do klubowej konsumpcji. Apetyt na kolejną edycję warsztatów jest ciągle niezaspokojony.

zobacz zdjęcia z warsztatów
w górę

9 września 2004 roku - wieczór pamięci Czesława Miłosza,
czyli zarząd Klubu zaproszony do Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego

Nie była to pierwsza wizyta zarządu w Sali Portretowej, niemniej spotkanie miało charakter szczególny. Wszyscy zaproszeni świetnie znali twórczość Czesława Miłosza, a większość miała również okazję poznać Mistrza osobiście (my wspominamy rok 1993, kiedy wspólnie z Josifem Brodskim zasiedli do stołu pod Teatrem Śląskim, a kolejka do obu poetów była długa i szczęśliwa). Spotkanie wypełniły wspomnienia wielu osób, dla których Czesław Miłosz był postacią niezwykle ważną, rozmaite anegdoty, interpretacja wątków teologicznych w twórczości poety dokonana przez ks. Jerzego Szymika, analiza wydań książkowych i oczywiście wiersze jednego z największych twórców XX wieku - czytane przez Artrura Święsa i samego Czesława Miłosza, odtworzone dzięki zdobyczom XX wieku. W Sali Portretowej czuło się obecność Mistrza.

w górę

1 czerwca 2004 roku - uruchomienie obecnej wersji strony Klubu

Miejsce na kolejnym serwerze (miejmy nadzieję, że już ostatnim) zostało zdobyte, a wstążeczka hucznie przecięta. Ustawiamy liczniki i czekamy na odwiedzających. Niech myszy harcują w internecie, a poeci i prozaicy klikają, inspirują się i piszą. Do nas lub dla siebie.

w górę

1 maja 2004 roku - z założenia drugie walne spotkanie członków Klubu,
czyli Klubowe uczczenie wstąpienia Polski do Unii Europejskiej

Spotkanie odbyło się w Katowicach-Piotrowicach, zapoczątkowane sceną balkonowo-słoneczno-gołębiową i oczekiwaniem na podróżnego z Krakowa (1:0 dla Opola). Potem merytorycznie: zaplanowanie wrześniowych warsztatów i międzynarodowej ekspansji konkursu, fastrygowanie działalności promocyjnej oraz drobiazgowe ustalenia terminarzowo-finansowo-organizatorskie.
Zakończenie literackie - na życzenie mottem dziesiejszego spotkania był cytat ulubionego pisarza zarządu z lat młodości, czyli Julio Cortazar i "Tango raz jeszcze": Lubię pisać, piszę właściwie dla siebie, mam kupę zeszytów, wiersze, opowiadania, nawet powieść, no po prostu to uwielbiam, a jak kończę, to trochę tak jakbym kończył się kochać: mam tylko siłę zsunąć się na bok i zasnąć, a nazajutrz już co innego puka człowiekowi do okna, pisanie to właśnie to, otwierać okiennice i niech włazi i zapełnia zeszyt po zeszycie. (...) lubię, jak mi się kończy zeszyt, bo mam uczucie, jakbym to wydawał, ale nie wydaję, bo już coś nowego puka do okna i jazda, następna karetka pogotowia, następny zeszyt. Portier puka w zegarek i jazda, następny autobus, następny pociąg...

w górę

14 lutego 2004 roku - podsumowanie VI edycji konkursu "Miłość niejedno ma imię",
czyli wspaniała okazja, żeby się znowu spotkać

Impreza rozpoczęła się - zgodnie z tradycją - w południe, w Miejskim Domu Kultury "Południe" w Katowicach-Murckach. Na początku miało miejsce krótkie wystąpienie dyrektora Bogdana Kallusa oraz przewodniczącej Klubu. Dość szybko oficjalna atmosfera spotkania zaczęła się rozładowywać - przede wszystkim dzięki przedstawicielowi Urzędu Miasta, który spóźnił się ze względu na wizytę u dentysty, a następnie swoją Nexią zablokował teren MDK, jak również dzięki wymyślonej na prędce instytucji suflera podpowiadającego numery stron najnowszego tomiku, na których znajdowały się utwory kolejno nagradzanych osób. Chodziło o oszczędność czasu, ponieważ gwiazda naszego spotkania, pan Feliks Netz, trochę się spieszył, ale w rezultacie było trochę jak na losowaniu totolotka: "twój szczęśliwy numerek dzisiaj to...".
Po obowiązkowym programie artystycznym (pianino, akordeon i wesołe synkopy "Parady karzełków") głos zabrał oczekiwany Feliks Netz. Zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "Śląsk" wygłosił parę mądrych uwag dojrzałego poety skierowanych do młodych twórców, a następnie przeczytał kilka swoich utworów. Zwieńczeniem jego wystąpienia było przyznanie mu honorowego członkostwa naszego Klubu i wręczenie pamiątkowego dyplomu.
A potem pizza, zdjęcia, żarty, pogaduszki i przyjęcie do grona członków Klubu trzech kolejnych twórców.

zobacz zdjęcia ze spotkania >>>
w górę

27-28 września 2003 roku - I Warsztaty Literackie,
czyli realizacja haseł klubowej integracji oraz motywacji do pracy literackiej

Dzień pierwszy. Sobota, 27 września 2003.
Preludium. Krąg zapoznawczy w centrum Katowic. Piłkarska jedenastka w autobusie nr 11 o godzinie 11.11, a następnie komórkowo-organoleptyczne polowanie na zagubionego w katowickiej czasoprzestrzeni Radka Wiśniewskiego.
W południe w Miejskim Dom Kultury "Południe" w Katowicach-Piotrowicach dyrektor Bogdan Kallus uroczyście otworzył I Warsztaty Literackie.
Początek warsztatów przyczynił się do integracji uczestników: opowieści Radka Wiśniewskiego - młodego poety z imponującą biografią artystyczną, wtręty psychologiczne w aspekcie komunikacji międzyludzkiej poprzez utwory, anegdoty, stopniowe rozluźnienie atmosfery, coraz śmielsze pytania i odpowiedzi, wreszcie wojskowa grochówka na tle historycznych zdjęć z Narwiku.
Druga część spotkania miała charakter typowo warsztatowy. Na tablicy znalazły się dwa utwory rozebrane na czynniki pierwsze i ponownie złożone w nową jakościowo całość. Kilkunastoosobowa, żywiołowa burza mózgów zaowocowała imponującym zbiorem różnorakich skojarzeń z treścią obu wierszy, skrupulatnie nanoszonych na tablicę przez szalejącego z pisakami Radka - spotkaniem z monochromatycznym inkwizytorem za próbę zmiany nazwiska pod tytułem "ja nie wiem" oraz wysłostowanym lejstwem gier lingwistycznych. Liczba dokonanych operacji plastycznych uzależniona była niestety od ograniczeń czasowych.
O godzinie 17.00 nastąpiła całkowita zmiana nastroju na sali. Spotkanie autorskie z Katarzyną Młynarczyk miało charakter znacznie bardziej statyczny, podobnie jak utwory poetki - bardzo malarskie, ciepłe i wypełnione różnymi bibelotami. W pamięć uczestników niewątpliwie wbiły się jej rękawiczki, dygresje filmowe i scena z dymem, kiedy jesienny wiatr wtłoczył na salę wszystkie kolory i zapachy grillujących się spokojnie na balkonie kiełbasek, stanowiących podstawę naszej kolacji.
Wspólny posiłek był okazją do podzielenia się twórczością - tomiki Radka Wiśniewskiego i Katarzyny Młynarczyk z osobistymi dedykacjami powędrowały do zbiorów uczestników.
Około dziewiątej przyjezdni zostali zakwaterowani w akademiku i można było wyruszyć na trasę Katowice by night. Wybór padł na typical Polish way of spending evenings i po krótkiej wędrówce po typical Polish bars uczestnicy warsztatów wylądowali w Gugalandrze. Wypili a typical Polish amount of typical Polish beer i rozgadali się na tematy coraz bardziej odbiegające od kwestii literackich. Po kilku godzinach wypełzli na szare ulice prowadzące do najlepszych czworonożnych przyjaciół człowieka, czyli łóżek.

Dzień drugi. Niedziela, 28 września 2003.
Po krótkiej nocy zbiórka w koszarach akademika o 8.00 i podzielenie zdziesiątkowanej wczorajszym wieczorem armii warsztatowiczów na dwie dywizje. Pierwsza po długim marszu w kierunku północnym zdobyła szturmem autobus nr 672. Druga dywizja zmechanizowana okrążyła centrum Katowic od południa. Połączone siły zdobyły fortecę Miejskiego Domu Kultury "Południe" w Katowicach-Murckach i zarekwirowały zapasy żywności.
Kiedy o godzinie 10.00 wraz z zaspokojeniem pierwszego głodu opadł wojowniczy nastrój, można było udać się na sentymentalną wycieczkę biograficzną z Wiesławem Ciecieręgą i jego gitarą do sali obok, gdzie wspominaliśmy Stachurę, Wojaczka i innych poetów słowem pisanym, mówionym i śpiewanym. Trzeba przy tym dodać, że spotkanie przyciągnęło wiele młodych, niewyżytych kulturalnie osób, które przyłączyły się do pozytywnych warsztatowych fluidów odczuwanych na scenie i właściwie stanowiły trzon gromkich braw zafundowanych panu Wiesławowi na koniec końców.
Rozstanie nastąpiło w południe. Pożegnania uczestników zadowolonych z przyjacielskiej atmosfery warsztatów były długie i wylewne, wszyscy ściskali pamiątkowe dyplomy i snuli plany co do kolejnej edycji warsztatów.

zobacz zdjęcia z warsztatów >>>
w górę


31 sierpnia 2003 roku - rozstrzygnięcie wakacyjnego konkursu na nazwę Klubu

Propozycji nazwy dla naszego Klubu było wiele. Zaczynaliśmy jako Klub Bez Nazwy i Klub W Poszukiwaniu Nazwy, przeistaczając się O Świcie w Kresek Czarnych na Białym Mozaikę, czyli Chodnik, Futrynę, Imiona Szklanki, Winnice Wyobraźni, Wątki Światła i Szorstki Akapit. Jako Łowcy Przebiśniegów zdecydowaliśmy się również na igraszki ze skrótem określenia Ogólnopolski Klub Literacki: odległa Oklahoma, Okul, Okliter, O kulach, aż w końcu Klub, którego zarząd reprezentowany jest przez Okularników, otrzymał przegłosowaną na oślep nazwę Na Oklep.

w górę

27 czerwca 2003 roku - pierwszy wieczorek literacki

Upalny czerwcowy dzień spędzony w zaciszu Miejskiego Domu Kultury "Południe" w Katowicach-Murckach w towarzystwie kilku poetek z południowych miast Polski. Urocza mieszanina poezji i kobiecych ploteczek. Romantyzm chwili przejaskrawiony śpiewem ptaków, szumem drzew i potokami lodowatej wody Eden z dystrybutora. Przedwakacyjny raj na ziemi.

w górę

17 maja 2003 roku - pierwsze walne zgromadzenie członków Klubu

Po wielomiesięcznych oczekiwaniach i kilkutygodniowych przygotowaniach Ogólnopolski Klub Literacki Na Oklep rozpoczął swoją działalność. Pierwsze spotkanie poświęcone było głównie sprawom organizacyjnym związanym z funkcjonowaniem Klubu, czyli obejmowało uroczyste uchwalenie statutu i przyznanie członkostwa honorowego pomysłodawcy Klubu prof. Bolesławowi Jankowiakowi oraz dyrektorowi Miejskiego Domu Kultury "Południe" Bogdanowi Kallusowi. A w dalszej części wieczorek zapoznawczy klubowiczów, pierwsze nieśmiało czytane wiersze i snucie planów na przyszłość.

w górę