Prawie erotyk
Pozwalam
Na dotyk suchymi dłońmi
W zbieraniu okruszków
Cielesnych fascynacji
Pod płaszczem nocy
Otwieram się dla
Namiętnych spojrzeń
Odziana w poranną
Wilgoć
Zmysłowo
Osuwam się w dół
Dla Ciebie
Kobiecie
mogłabym powiedzieć jak w tej piosence, widzieć tylko ciebie i świat zamienia się w 40m2,
lecz nie potrafię
dla mnie istnieje dzisiaj
tylko dlatego, że jest jutro
z nadzieją na wiarę (paranoje)
teraz wpatruję się w nieme okna twarzy
dziwny grymas drzwi
słowa świadczące o niczym
to nie ty
i nie ja
mam w sobie ciepło
problem w nieufaniu
niebieskim, zielonym, brązowym, kocim i jakimkolwiek męskim oczom
nawet tobie dziś mówię
dość
kobieca karta tak jasno określona
razem wiemy czego nam potrzeba
zostańmy...
ON
Tak, patrzał na nią i widział, że jest jego odbiciem. Dostrzegł to wtedy, gdy zobaczył ją pierwszy raz. ON - on, który był daleki od tych myśli, miłość? uczucia? To nie dla niego. On - traktujący kobiety jak chwilową przyjemność, dające ukojenia u źródeł swojej kobiecości. Tak, ON wiedział, to w momencie, w którym ją ujrzał i pocałował pierwszy raz, wiedział. Myślał, co jest? jak to możliwe? Miał ciemno przed oczami, wszystko wokół niego wirowało, nogi stawały się jak z waty i powtarzał ciągle, wiem, wiem to na pewno, kocham ją, zawsze kochałem... gdzie nie był w tej chwili? Szybował, pływał, tańczył, gdzie nie był? (zawsze z nią był). To prawie jak szmer niedzielnej spowiedzi, szalał.
Nie wiedział, co będzie...
W ogrodzie spojrzeń
Zamykasz drzwi
Myśl by nie spać
Ucieczka z tobą
W zakamarki mej skory
Schowani w porach
Tak bezkarnie bezpieczni
Zerkał na nią, po długiej podróży, leżeli razem na cudownie zielonej i miękkiej trawie, Wisła szemrała jedwabne melodie. Kraków całował brukiem ich pięty, to nic, bo słońce muskało ich twarze, a chmury tuliły mlekiem dnia. Tak, widział w niej siebie, wrażliwego, silnego, mądrego i odważnego. Wpatrując się w bałtycką głębię jej oczu - powiedział:
- wiem, że po za mną i tobą, istnieje ten cholerny rzeczywisty świat i wiem, że musisz do niego wrócić - ale gdyby istniały dwa wymiary i mógłbym wybierać - to Ciebie całą ukradłbym tej rzeczywistości, zostawiłbym sobie Ciebie prawdziwą realną, a im oddał tą drugą z innego wymiaru, przecież i tak nie poznają, nie kochają Cię jak ja i nigdy nie ujrzeliby Bałtyku w twoich oczach. Kocham i będę kochać - zawsze.
Kilka miast
i długie pocałunki
dwa zachłyśnięcia
otarte o nasze uwielbienie
splecione dłonie i serca
niestety nie na zawsze...
Tak, przecież nadal ją kochał (Ona? Ona nie była ważna, jej nie było), Floriańska kochała ich, tańczyli w zapomnieniu kolejnych chwil, nie było dziś i jutro. Było tylko "teraz", ale jakie "teraz"? ono mijało z każdą sekundą.
Tak, stało się, zabrakło dobra i Ciebie. Kilka ostrych słów, niepotrzebne gesty, ostrym końcem skończył się dla NIEJ przez NICH. (NICH - nieważni, to nie o "nich" chodzi, "ONI" - zabijają).
Nieskończenie źli, słowem zabili ją i jego... prawdziwych i nikt jak ON nie będzie patrzył już w Bałtyk jej oczu.
Jak ja cię kocham?
sama ledwo pojmuję
najgłębiej, najszczerszej, najwyżej
jak siego moja dusza
po kres nieistnienia
i łaski bezimiennej
ONA
ONA - malutka kobietka
Zawsze z uśmiechem
Uważana za silną
I podziwianą przez wielu
Jest tylko mała czarującą
Oszustką
Bo nie pokazuje swego wnętrza
Jest cyniczna i tak płytka
Bo mówi zbyt wiele
Nie wybierając rozmówcy
Liczy się ona
Ważna i silna
Płacze tylko nocą
Boi się ran
Bo nie goją się wcale
Cierpi dusza
A usta się śmieją
Kochając umiera
I nienawidząc kłamstwa
Okłamuje siebie
I świat
Że jest szczęśliwa
sobie...
Bo twarzą w niej
W ustach zniekształconych
Hazardem miłego dźwięku
Bo z francuskim filmem
Bo z tyskim przy ustach
Bo miłość obok
Bo twarzy brak
Na własną cześć
Szepcze
Na zdrowie
Rozwód
zakończono
odradzanie coraz to nowych
uścisków naszych świadomych wyborów
zakończono
wspólne sny coraz to starszych
nawyków marszcząc stare jedwabie
zakończono
chwile wzniosłe
podsycane sztucznym rajem w żyłach
zakończono
uśmiechem