Sobota, 14 sierpnia 2004
spokojne światło na gołębiej ogrzewało
twoje ręce zapisane w słojach drewna
siedziałeś nad filiżanką z porcelany
której kiedyś było żal
gdzieś dalej pachniały amerykańskie tosty
a świat kręcił się jak moneta
zostawiona zgrabnej kelnerce
cichej miłośniczce twoich esejów
ostatni wstałeś od stołu
na tarasie kwitły nasturcje
pielęgnowane przez ogrodnika
który nie wiedział że staje się już
Lodowiec
betonowe żagle rozpięte na rynnach
wydęte jesiennym wiatrem
szczytowe reje dachów najeżone antenami
i milczące koty w bocianich gniazdach
bukszpryty opisane nazwami ulic
napotykające na olbrzymie wodorosty
korzenie i konary zieleni miejskiej
niestrawione przez ławice pożarów
majestatyczne fregaty bez steru i kotwicy
miękko sunące po rozgrzanym asfalcie
w kierunku zachodzącego słońca
dzielnice odpływające w niepamięć
asfaltowa głębia pozostaje nieznana
nad flotyllą unoszą się tysiące gołębic
wypuszczonych przez potomków Noego
powyżej nie ma ani tęczy ani chmur
Lament
ciężkie jest życie śpiewaczki
gdy u sąsiadów remont
harmonia snu zburzona przez laików
o godzinie leżącej poza kołem kwintowym
nienastrojona wiertarka
nierytmiczny młotek
i już zupełnie atonalny gruz
Ygrek
wypowiadamy słowa o tej samej objętości
obserwujemy równoległe zmarszczki
na naszych twarzach splatamy dłonie w ściany
i palcami wybijamy ten sam rytm dnia
codziennie kruszymy ten sam chleb
dla podniebienia naszego powszedniego
i co wieczór zasypiamy na tym samym boku
z twarzą na wschód od wspomnień
obezwładnieni rozpaczliwie przeszukujemy
nasze sny nie potrafiąc się odnaleźć
poranna sól na naszych skórach
ma odmienny i tęskny smak
Toruń 2006
męskie przydeptane kapcie
na podłodze lśniącej jak lodowisko
przed rozpoczęciem zawodów
na fotelu ciało bezwładne
jak po morderczym treningu
telewizor
w kuchni ruch. umyła naczynia
wykonała trzy piruety i wskoczyła
na stołek jak na podium by umyć szafki.
na patelni smażyły się złote medale
którymi on poplami koszulę. dla niej
zostało srebro. nóż cebula łzy
i popsute radio
polska poezja weszła do unii
gwiazdy zostały rzucone
podpisaliśmy międzynarodowy pakt
o nierozprzestrzenianiu wierszy bez puenty
przyjęliśmy dyrektywę o wydłużeniu utworów
piętnastowersowych do dwudziestu pięciu linijek
i o legalizacji niektórych środków artystycznych
(bezołowiowych i zgodnych ze standardami)
zgodziliśmy się na recykling rękopisów
i równouprawnienie płci w odniesieniu do muz
na polskie znaki które mogą ulec konkurencji umlautów
wynegocjowaliśmy okres przejściowy