Moralista
w masce poczciwości
jak w sutannie
na łamach prasy
jak z ambony
gani bogobojnych
za ich grzechy
drukuje felietony
i czarne znamiona
na białej duszy
tworzy dydaktyczna poezję
za plecami świata -
marną prozę życia
wyjęty spod bożego prawa
moralista
Człowiek
wciąż niedoskonały
w samodoskonaleniu się
stwarzany na obraz
lub niepodobieństwo Boga
wiecznie śmiertelny
odwieczny grzesznik
niby nadrzędny
a jednak narzędzie
i choć czasem mądry
wciąż nie za mądry
aby sprostać
Lejstwo
nie poradzę sobie ze słowami
dosłownie zwijają mi się w kłębek
to co czuję
słodki słony
słowa znaczą
nic, zbyt mało
niesłychanie
słynnie słabe
warte jak dla
słonia słoma
wysłonecznić
wysłowiczyć
albo może
wysłostować
nie poradzę słowom
jak wysłowić lepiej
Dedykacja
Tam, na dole
takich kobiet już nie będzie.
Zostaną tylko resztki tych wcześniejszych
- zniszczone posągi
bezrękich Wenus
bez twarzy.
Tam, na dole
takie wszystko wysokie i strome będzie.
Przyjaźń okaże się wielką górą
nie do zdobycia
że aż
nie do uwierzenia.
Tam, na dole
tak trudno o przewodnika będzie
Samemu błądzi się w nieznanym miejscu
i w końcu napotyka się
na przepaść.
Ja nie pragnę podziwu
ani tezeuszowskiej wdzięczności.
Obca jest mi miłość do bohatera.
Pozwolę się nienawidzić
za czerwoną nić
tak czerwoną
jak czerwona może być tylko krew.
W labiryncie życia
trudno jest zabić swojego byka
jeszcze trudniej -
nie zgubić się.
Półbogowie
Półbogom tylko się wydaje
że posiadają moc.
W rzeczywistości
są bezsilni wobec świata,
bo świat podlega
Innej Sile.
Półbogowie zwykle
grają bogów:
zuchwale ciskają gromy,
szafują życiem,
Bawią się w Sprawiedliwość.
Z góry
patrzą chłodno
pustymi oczami
na to,
co istnieje.
Panicznie boją się
tylko o swoje pięty.
Zanim znikną
na zawsze
pozostawiają
- na nieszczęście
cząstkę
swojej boskości -
spiżowe pomniki pokryte
krwawą rdzą.