***
Pewnego wieczoru
wziąłem w dłonie błękit nieba
i rzuciłem go na płótno.
Puchate barany
osiadły na dalekim szczycie.
Rozlały się jak woń pierwiosnków
i czerwień maków.
Między nimi wplatałem
warkocze mieniące się
zielenią, złotem, brązem.
Życiodajna woda wypłynęła
z mego pędzla.
Dała początek nowemu tchnieniu,
które czekało w ukryciu
na przebudzenie.
Delikatny oddech wiosny
spadł na słodycz
wzburzonych fal farby.
Wiatr lekko wygładził oblicze
zlewającej się doliny wieczności.
Poranna rosa dodała
świeżości i ukojenia.
Stworzyłem doskonałą formę,
ideał, ukryte piękno.
Powstałaś TY!
***
Jutro jadę Cię odnaleźć.
Będę Cię szukał
W gęstwinach gór.
Przerzedzę każdą
Kroplę wody.
Sprawdzę plujące
Wulkany.
Zatopię się w
Puchu chmur.
Ugaszę ogień...
Aby Ciebie odnaleźć -
Przetrząsnę nawet wiatr!
***
Jedziesz już...
Stara walizka wypchana Twoimi skarbami.
Szal oplata Twoją szyję.
W oczach tęsknota za nieznanym krajobrazem.
Już wyjeżdżasz stąd...
Przywieź mi proszę
zapach drzew,
smak popołudniowej kawy,
kolory nieba mieniące się nad Twoimi snami.
Przywieź mi proszę...
Albo nie!
Nie przywoź mi nic...
O jedno Cię tylko proszę.
Tak jak teraz
stojąc z zaciśniętym w dłoni biletem
Stań któregoś dnia przede mną
Z otwarta dłonią...
Któregoś dnia
Wróć...
***
Błądzić w mglistej wichurze,
zagubić się w bujnym lesie...
Dotrzeć do polany
i leżeć rozpostartym
wśród czerwonych maków.
Palcem na niebie pisać pieśni,
pomknąć z białymi ptakami w dal,
skakać z łodyżki na płatek...
Marzyć!