Zasady naszej pracy były następujące: wspólnie obraliśmy obrazy-słowa z wiersza (dobrowolnym dawcą był Radek W.), a następnie każdy uczestnik miał 20 minut i ani sekundy dłużej, żeby je pozszywać w jedno ciało, zgodnie z własną fantazją i wizją przyświecającego nam "Pożegnania".
Operacja się udała. Wiersz oryginalny zmarł.
Wolne elektrony
jeszcze widzę twarz w oknie jak w tafli rozlewiska
w żyłach pulsuje rtęć, arytmia. wciąż słyszę kroki
odbite w gotyckiej konstrukcji nieba. ślina drąży
krater i zastyga w linie ekg życia. wiatr rwie pajęczyny
na stacji łódź fabryczna - szybkie pociągi. my
wolne elektrony
Rtęć
Rozdzieleni taflą stadionu
Stoimy.
Wiatr zrywa ostatnią
nić pajęczyny
Odrzucam kokon
Rozkładam skrzydła
Rzucam się na oślep
by zostawić po sobie
przynajmniej krater
Marian, czyli śmierć kukułki z łodzi fabrycznej
Gradowa księżniczko lepkiej rtęci z ciężkiego rozlewiska
zamroziłaś wiatr elektronów i puls mojej śliny
Wykrzyczę stadionowy leitmotiv i tunelem stalowej kulki
przeniosę się do gotyckiej konstrukcji nieba
Żegnaj zaśliniona ośmiornico o lukrowanej skórze
twoja grawitacja nie zamieni w krater
tafli mojej sonaty księżycowej