Złamać nieprawdziwość
pamiętam ojca, wieczorami gasił niebo
zbielałym dłoniom brakowało tylko pochodni
ich ogień kradłam więc na targu
wyjmując z brzucha wielkiej ryby
szeptem uspokajał ptaki za oknem
opowiadał bajki usprawiedliwiając potwory
bo jak można karać coś co żyje tylko pragnieniem
zaplątanym w skórę i tkanki
pamiętam noce, dłuższe niż strach przed nimi
marsze pogrzebowe wszystkich drobnych zmian
giętkość w jego oczach gdy zamykałam swoje
- a może tylko milcząc możemy dzielić się prawdą
10.
Rzeka Havortie załamuje się zaraz za lasem starego Lederga,
wpływa w bagna i cieknie dalej, przez trzciny rozedrgane
najlżejszym kłamstwem. Tutaj zwierzęta nie śpią. Widziałem
fosforyzujące oczy, poharatane szyje dziewcząt. Gdy już
nie mogłem, modliłem się. Razem ze mną kable, krzesła,
szkło. Rzeka Havortie jest kryształową cukiernicą, o której
pamięta się tylko przy gościach. Gdy światła, obsesja,
hologramy na palcach i palce mierzwiące włosy. Wchodzi się
po kostki. Nogi drżą, oczy zamyka chłód z przeciwległego
brzegu. Piasek jest szorstki jak skóra, skóra nie oddycha.